Implant mózgowy Elona Muska

Elon Musk, jak widać, nie daje odpocząć naukowcom oraz bacznym obserwatorom jego dokonań. Co chwilę zaskakuje nas nowymi pomysłami. To już przecież nie tylko wysłanie rakiety w kosmos, ale również pomysł z podziemnymi tunelami mającymi poprawić transport w Kalifornii albo umieszczenie na orbicie setek satelitów, które mają odpowiadać za dostarczanie o wiele bardziej sprawnego internetu wszystkim mieszkańcom ziemi. Ostatnio jednak wszystkich elektryzuje wiadomość o najnowszej idei tego znanego biznesmena i innowatora.

To o czym się mówi w ostatnich dniach to oczywiście implant mózgowy, który miałby zrewolucjonizować nie tylko neurobiologię, ale nasze ogólne miejsce w przestrzeni życiowej jako ludzi. Dzięki niemu moglibyśmy za pomocą myśli sterować urządzeniami. Pomysł wydaje się oczywiście niczym z powieści z gatunku science-fiction, ale to jak widać, staje się faktem. Kto wie, może w efekcie będziemy mogli obsługiwać w ten sposób slot maszyny lub nawet samochody.

Implant pod czaszką świni

Oczywiście jak to zwykle bywa z doświadczeniami naukowymi oraz testowaniem innowacyjnych technologii związanych z neurobiologii, najpierw sprawdza się reakcję zwierząt. W tym przypadku implant mózgu Neuralink umieszczono pod czaszką świnie o wdzięcznym imieniu Gertruda. Publiczna prezentacja przedstawiła więc urządzenie, które jest połączone bezprzewodowo i przekazuje w czasie rzeczywistym informacje dotyczące aktywności zwierzęcia.

Poza tym świnka cały czas w trakcie pokazu była pod opieką asystentów i znajdowała się w kojcu. W ten sposób udowodniono, że przekaz z czipa umieszczonego w mózgu może zapewnić cyfrową łączność pomiędzy komputerem zewnętrznym, a właśnie mózgiem. Jeżeli testy prowadzone na ludziach, a zapewne takie się odbędą, potwierdziłyby taką łączność, to czekałaby nas prawdziwa rewolucja neurobiologiczna oraz technologiczna.

Gdzie umieszczono implant?

Oczywiście w świecie naukowym nie jest żadną nowiną o fakt, że tego rodzaju badania były prowadzone przez wiele ostatnich lat. Świadczy, chociażby o tym fakt, że podczas demonstracji zaprezentowano implant Neuralink, ale drugiej generacji. Dlaczego ma on być lepszy? O jego większej użyteczności w stosunku do poprzednika świadczy o wiele bardziej kompaktowa budowa. Dzięki temu może się zmieścić w niewielkim zagłębieniu wydrążonym w czaszce.

Z implantu wychodzą miniaturowe elektrody lub jak kto woli włókna, których jest w tej właśnie aktualnej wersji aż 1024. One właśnie wchodzą po prostu w zewnętrzną powierzchnię mózgu. Dzięki temu przekazywane są impulsy elektryczne, które pochodzą z komórek nerwowych. To w końcu jest sygnałem aktywności mózgu.

Komunikacja w obydwie strony

Warto tu zauważyć, że projekt Neuralink to ma być w przyszłości zastosowanie włókien w kontekście komunikacji w obydwie strony. Chodziłoby, więc w konsekwencji nie tylko i wyłącznie o rejestrację, a więc odbieranie informacji świadczącej o aktywności mózgu, bo dotyczyłoby to także wysyłania sygnałów do mózgu pochodzących z zewnątrz. Z kolei samo połączenie bezprzewodowe jest realizowane z wykorzystaniem dobrze wszystkim znanej technologii Bluetooth. Jednocześnie też specjaliści, którzy biorą udział w tym projekcie, rozważają zastosowanie innego zakresu fal radiowych. Dzięki temu zdolność do przesyłania danych byłaby jeszcze większa.

Tylko ciekawostka naukowa?

Oczywiście błędem jest rozumowanie, że chodzi tylko i wyłącznie o czystą ciekawość naukową i zachwycenie miłośników wiedzy nowoczesnymi wynalazkami. Zasadniczym celem projektu Neuralink jest pomoc zdrowotna. Taka technologia, gdyby została wprowadzona do powszechnego użytku, byłaby bardzo przydatna w przypadku osób po urazach mózgu i rdzenia kręgowego, a także tych, które zmagają się z wadami wrodzonymi. Zastosowanie Implantu umożliwiłoby ponowne poruszanie kończynami w przypadku ludzi sparaliżowanych, a nawet przywrócenie władzy nad nimi.

Leave a reply